Prawo

W zgodzie z prawem: gdzie można spuścić psa ze smyczy

drukuj A A A
autor: mm, dm, ao | 2009-03-16 (14:31)
fot. WP
Połowa strażników miejskich powie, że najlepiej na własnej posesji, a w każdym razie „nie tutaj”. Zanim jednak pozwolimy wręczyć sobie mandat albo wskutek upomnienia zapniemy pupila z powrotem na smycz, zapoznajmy się z przepisami. Może się okazać, że nie musimy mieć sobie nic do zarzucenia.

W Polsce nie ma jednolitych przepisów regulujących metodę czy miejsce wyprowadzania psów na spacer. Nie istnieje jakaś odgórna ustawa na ten temat.

Obowiązuje za to ustawa o ochronie zwierząt, określająca między innymi, że każdemu zwierzęciu musimy zapewnić odpowiednią dla jego gatunku potrzebę ruchu. A w potrzeby ruchowe psa wpisane jest także bieganie.

Posłuszny, czyli legalny

Lokalne przepisy – czyli na przykład uchwały miejskie – bez wyjątku dopuszczają więc możliwość spuszczania czworonogów ze smyczy. Jest to oczywiście obwarowane dodatkowymi warunkami, ale po ich spełnieniu wszystko jest w porządku i nawet jeśli nasz biegający luzem psiak komuś się nie podoba, nie mamy obowiązku zapinać go z powrotem tylko dlatego, że dana osoba czy osoby sobie tego życzą.

Warunkiem, o którym niemal zawsze zapominają stróże prawa, za to który ma największe znaczenie z naszego punktu widzenia, jest kontrola nad zachowaniem czworonoga. Tak naprawdę wystarczy jedna idealnie wyćwiczona komenda, wykonywana przez psiaka natychmiast i w każdych warunkach: „do mnie”.

Dzięki skutecznie egzekwowanemu poleceniu będziemy mieli pewność, że zwierzę nie zniknie nam z pola widzenia, nie upoluje rowerzysty, nie wpakuje się do dziecinnego wózka, usiłując polizać malucha po twarzy, nie oprze nikomu ubłoconych łap na kurtce w radosnym powitaniu i w ogóle nie będzie sprawiało kłopotu współużytkownikom przestrzeni publicznej.

Dobry kaganiec nie przeszkadza

Jest jeszcze kryterium formalne, o jakim musimy pamiętać. Chodzi rzecz jasna o kaganiec, wymagany u biegającego luzem psa niemal wszędzie poza własnym domem i posesją. Nawet u szczeniąt. Nawet u mopsów, które nie mają fizycznej możliwości zrobić człowiekowi krzywdy. Także u labradorów, powszechnie (choć nie w stu procentach słusznie) uznawanych za wcieloną łagodność.

Na szczęście nie musimy się martwić, że kaganiec odbierze naszemu ulubieńcowi całą radość ze spaceru, pozbawi możliwości zabawy i będzie przeszkadzał, bo „on nie lubi mieć nic na pysku”.

 
TAGI: spacer, pies, prawo
 
oceń
0
0
Podziel się
 


Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Co nowego na forum