Tresura pupila

Kusząca teoria dominacji

drukuj A A A
autor: kl, dm, ao | 2010-05-17 (15:42)
Sam twórca, John Fisher, wycofał się ze swojej koncepcji, najlepsi szkoleniowcy na całym świecie wciąż udowadniają, że nie ma ona praktycznego zastosowania.Mimo to teoria dominacji ma się znakomicie, jest podstawą nauczania w wielu ośrodkach, łatwo i chętnie akceptuje ją znaczna część psiarzy. Po prostu dlatego, że jest wygodna.

Straszni szkoleniowcy, trenerzy, osoby pasjonujące się pracą z psami wymagają, żeby z każdym czworonogiem (wcale nie tylko trudnym i sprawiającym kłopoty) codziennie coś robić: ćwiczyć znane komendy, uczyć nowych, bawić się, uprawiać dostosowaną do wieku, temperamentu, budowy oraz upodobań aktywność fizyczną. Po prostu stawać na głowie, by być dla zwierzaka najbardziej atrakcyjnym obiektem pod słońcem.

Jak zrobić, żeby się nie narobić

Mało tego! Przekonują, że aby mieć posłusznego, bezproblemowego towarzysza, trzeba tak się męczyć nie przez tydzień czy dwa – co być może dałoby się jeszcze zaakceptować jako cena za spokój z pupilem – ale już tak na stałe, bez perspektywy zwolnienia z przykrego obowiązku.

Przerażeni wizją czasochłonnego, wymagającego wysiłku fizycznego oraz umysłowego zajmowania się zwierzakiem (zamiast tylko karmienia go, głaskania i prowadzenia od czasu do czasu do weterynarza), trafiamy szczęśliwie na ratunek: teorię dominacji.

Otóż na wychowanie psa należy poświęcić pięć minut dziennie i tak mało uwagi, jak to możliwe. Kilkoma bardzo prostymi sygnałami przekażemy futrzakowi, gdzie jest jego miejsce w domowej hierarchii. I już. Wszystkie kłopoty wychowawcze, a nawet niektóre zdrowotne, miną, jak ręką odjął.

Tak przyjemną perspektywę roztaczają przed zniecierpliwionymi i zrozpaczonymi opiekunami „skrajnie problemowych” psów wyznawcy wiecznie żywej teorii dominacji. Trudno się dziwić, że ludzie chętnie wierzą w podobną koncepcję: zamiast ciężkiej pracy nad zmienieniem własnych szkodliwych nawyków oraz zbudowaniem więzi wystarczy przestrzegać kilku banalnych zasad.
 
 
oceń
0
1
Podziel się
 

Opinie

Ocena: +1 [1]
~gosc [2012-03-12 17:53]

poproszę wiecej takich artykułów :)

odpowiedz

Ocena: -1 [1]
bigmamam1 [2010-09-06 16:02]

:)
Warto jednak zaznaczyć, że ta teoria ma jednak nadal mnóstwo zwolenników . Wierzę,ze pies do dobrego funkcjonowania w rodzinie potrzebuje znać swoje miejsce w hierarchii, wiele razy miałam okazje oglądać skutki nie stosowania się to tego. Może ta teoria nie jest doskonała ale nie znam lepszej

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Dagmara [2010-06-21 16:10]

Ależ oczywiście ...
Przewodnictwo i hierarchia. Jedno i drugie idzie ze sobą w parze. Nigdy nie będziesz przewodnikiem, jeśli ty będziesz skakał wokół psa, a nie pies wokół ciebie. Dopiero gdy pies poczuje związek z tobą i będzie okazywał swoje przywiązanie, możesz zacząć go układać. Jeśli będzie cię traktował na równi z napotkanym słupkiem, ławką, czy krzaczkiem, zapomnij o relacjach z psem. Jeśli zacznie wykonywać twoje polecenia i dostanie za to nagrodę, wtedy powoli zaczniesz się stawać jego przewodnikiem. I tak powstaje hierarchia. Proste?

odpowiedz

Co nowego na forum